Pojechałam 😊 Od rana trochę dłuższy "rozruch kręgosłupowy", ale dałam radę. W drodze wizyta w "Ciachowni" po pyszny chleb. I spotkanie przy pysznej zupie marchewkowej (mam już nawet przepis) 😋, w pięknych okolicznościach domowo - przyrodniczych.
Pojechałam 😊 Od rana trochę dłuższy "rozruch kręgosłupowy", ale dałam radę. W drodze wizyta w "Ciachowni" po pyszny chleb. I spotkanie przy pysznej zupie marchewkowej (mam już nawet przepis) 😋, w pięknych okolicznościach domowo - przyrodniczych.
Kolejny dzień ferii, ale takich zupełnie innych niż te w poprzednich latach 😕 Czas nie ten, pogoda nie taka, ograniczenia, ech... No dobrze, ale koniec narzekania. Początek dnia, to Figa w zimowej aurze 😍
Wtorek, drugi dzień ferii i dzień spotkań z mamą. Ale od początku, dłużnej pospałam, bo aż do 8:30 😉, potem trochę czasu dla siebie, ale nie jakoś dużo. Nadal obowiązuje w handlu czas dla seniora, więc zakupy albo do 10:00, albo po 12:00. Wybrałam pierwszą wersję, potem śniadanie i w drogę. Trochę pada, ale na razie źle się nie jedzie.
Dziś pierwszy dzień ferii 😃 Będzie można odpocząć, dłużnej pospać, poczytać, zrobić remanent w szafach z ciuchami, ugotować coś dobrego. No to zaczynamy.
Niedziela, pierwsza w nowym roku. Plan był taki: msza on line, a potem spacer z Figą. I co? I kicha...
Drugi dzień roku, sobota, mroźno, poranny spacer z Figą, a przed sklepem jakby pełnia lata - sukienka na manekinie 😊